langloo.com
Langloo Login
Ustaw jako stronę startową.|Dodaj stronę do ulubionych.

Nawiedzony dom przy Berkeley Square 50

Brytyjskie duchy, zjawy i nadprzyrodzone moce upodobały sobie nie tylko zamki położone w malowniczych zakątkach Anglii, ale również zwyczajne budynki mieszkalne. Oto historia pewnego domu prosto z Londynu.

Kilka lat temu, tuż przed moją pierwszą wycieczką do Londynu, szukając informacji o ciekawych turystycznych miejscach, natrafiłam na przerażającą historię pewnego niepozornego domu przy Berkeley Square 50 (zdjęcie poniżej). Czytając kolejne akapity artykułu, po plecach przechodziły mi ciarki, a ręce pokrywała gęsia skórka...

Nawiedzony dom przy Berkeley Square 50
zdj. Dom przy Berkley Square 50 współcześnie.
źródło: www.americanmonsters.com


Pierwsze ofiary

Historie o nadprzyrodzonych zjawiskach w rezydencji po raz pierwszy trafiły do gazet pod koniec XIX wieku. Dziennikarze rozpisywali się wtedy o pewnej rodzinie, która wynajęła ten dom dla córki mającej wkrótce wyjść za mąż. Do mieszkania zaproszono również jej narzeczonego. W noc przed jego przyjazdem, służącą poproszono o przygotowanie pokoju na przyjazd panicza. Kolejnego ranka dziewczynę znaleziono leżącą nieruchomo na podłodze z przerażeniem wpatrującą się w róg komnaty. Choć jej bezwładne ciało szybko przeniesiono do pobliskiego szpitala, pokojówka nigdy nie odzyskała zmysłów i nie potrafiła opowiedzieć, co takiego zobaczyła tej strasznej nocy. Jeszcze tego samego dnia do rezydencji przybył młodzieniec, który pomimo usilnych próśb swojej narzeczonej, postanowił przenocować w przygotowanym dla niego pokoju. Tej nocy historia znowu się powtórzyła – tuż po wybiciu dwunastej panicz uderzył w specjalny dzwoneczek, stawiając na nogi wszystkich domowników. Mimo że po chwili wszyscy byli w pokoju, nie zdążyli uratować młodzieńca – znaleźli go leżącego w tej samej pozycji co pokojówkę. Młodzieniec miał jednak więcej szczęścia niż służąca. Po jakimś czasie doszedł do siebie, ale nie chciał wracać do tamtej nocy...



Tragiczna historia marynarzy

Kolejnymi ofiarami był dwójka marynarzy – Robert Martin i Edward Blunden. Pewnego wieczoru, niemający grosza przy duszy panowie postanowili włamać się do domu przy Berkley Square i schronić się tam przed chłodem nocy. Gdy obaj układali się do snu, do ich uszu doszedł szelest. Ktoś wchodził po schodach. Już wkrótce oczom znieruchomiałych ze strachu marynarzy ukazała tajemnicza postać – sprawca wszystkich tych niepokojących odgłosów – której wygląd był tak przerażający, że nie można było jej opisać. Przestraszony do granic możliwości Martin, co sił w nogach wybiegł z budynku, wpadając prosto w ręce policjanta. Po chwili obaj usłyszeli histeryczne krzyki Blundena wyskakującego z okna. Jego ciało znaleziono na płocie przed domem.


Duch dziewczynki

Teorii na temat źródła tajemniczych zajść w domu przy Berkley Square jest wiele. Najpopularniejsza z nich głosi, że sprawczynią tych wszystkich przerażających wypadków jest mała dziewczynka, która przed laty była torturowana i molestowana przez głównego zarządcę domu. W wyniku tych okrutnych praktyk dziewczynka zmarła, lecz jej dusza nigdy nie zaznała spokoju i od tamtej pory straszy kolejnych właścicieli rezydencji.


Berkley Square 50 współcześnie

Kolejni właściciele rezydencji nie byli niepokojeni żadnymi nadprzyrodzonymi zjawiskami, aż do 2001 roku. Wówczas pracujący na poddaszu księgowy, Julian Wilson, zauważył przelatujący przez pokój brązowy „dymek”, który zniknął równie szybko, jak się pojawił. Innego razu kobieta szykująca się na przyjęcie gości z przerażeniem opowiadała, że – będąc sama w domu – przez cały czas czuła się obserwowana przez tajemnicze „coś”, które później wytrąciło z rąk jednego z jej gości szklankę...

Przez długi, długi czas w domu przy Berkley Square 50 bano się mieszkać. Dziś (już od paru lat) znajduje się tam antykwariat, lecz do tajemniczego pokoju nikomu nie wolno zaglądać. Obok jego drzwi wywieszono tabliczkę z zakazem wstępu, a w rezydencji zawsze musi przebywać co najmniej dwóch pracowników, którzy wspólnie opuszczają budynek.


Ja, chociaż w Londynie byłam już kilkakrotnie, nigdy nie skusiłam się na obejrzenie tego przerażającego miejsca. A Wy, odważycie się?

Katarzyna OwsińskaKomentarze:02011-04-26 05:00:03
Nowy komentarz
Dodaj komentarz
Wczytywanie danych...